Na wieży Bazyliki Najświętszej Maryi Panny w Trokach biją dzwony. Po drugiej stronie jeziora Galvė widać mury zamku Witolda. A drogą od Wilna, tak jak od czterystu lat, ciągną ludzie.
Kiedyś szli wszyscy. Dziś większość przyjeżdża – ale młodzież z Wilna nadal idzie pieszo, całe trzydzieści kilometrów od Ostrej Bramy.
W Trokach trwają Trakinės.

Dlaczego akurat 8 września?
Zacznijmy od zagadki, bo ona otwiera całą resztę.
Trocka bazylika nosi wezwanie Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny – a to święto lipcowe. Odpust parafialny powinien więc wypaść latem. Tymczasem wypada 8 września, trwa osiem dni i ściąga pielgrzymów z całej Litwy.
Data nie wzięła się z tytułu kościoła. Pod tym jednym wrześniowym dniem leży pięć osobnych historii.
Narodziny Maryi
8 września Kościół obchodzi Narodzenie Najświętszej Maryi Panny – jedno z najstarszych świąt maryjnych, sięgające Jerozolimy V-VI wieku. To wspólne dziedzictwo całej Europy. Co powstawiono na nim tutaj – bo takich Trakinių nie ma nigdzie indziej.
Korona, która nie dojchała
Na 8 września 1430 roku wyznaczono pierwszy termin koronacji Witolda na króla Litwy. Pomysł rzucił rok wcześniej, na zjeździe w Łucku, cesarz Zygmunt Luksemburski, i to on miał przysłać insygnia. Nie dojechały. Terminy mijały jeden po drugim: sierpniowy, wrześniowy, kolejny wrześniowy, 27 października Witold zmarł.
Korony nie było. Ale dzień został – i został właśnie tu, w Trokach, w mieście, w którym Witold rezydował, które lokował i któremu ufundował ten kościół.
Biskup, który szedł boso
I tu prawdziwy początek odpustu.
W 1603 roku na Litwę przyszła zaraza. Potem lało tygodniami i zaczął grozić głód. Biskup wileński Benedykt Woyna zarządził wtedy pokutną procesję z Wilna do Trok. Trzydzieści kilometrów. Szedł boso, całą drogę. Co milę procesja przystawała, a jezuici głosili kazania.
Deszcze ustały. Zaraza wygasła.
Od 1604 roku procesje z Wilna do Trok organizowano już co roku, w podziękowaniu. Wkrótce przyszły także z Kowna, z Merecza, z innych miast. Poeta Maciej Kazimierz Sarbiewski poświęcił tym pochodom cztery ody, wydane po łacinie w Antwerpii w 1624 roku.
Tak narodziły się Trakinės – nie z dekretu, lecz z bosych stóp biskupa w roku zarazy.
Powrót
Wiek XVII przyniósł najgorsze. Podczas wojny z Rosją w latach 1655-1661 kościół w Trokach spalono – ale obraz zdążono ukryć i nie wpadł w ręce najeźdźcy.
Po wyparciu wojsk moskiewskich biskup Aleksander Sapieha kazał przewieźć go do katedry wileńskiej, do kaplicy św. Kazimierza. Noszono go stamtąd w procesjach po kościołach Wilna, prosząc o ocalenie kraju od wojny i moru.
O powrót obrazu zabiegał uparcie trocki proboszcz Judycki. Nastąpił 8 września 1667 roku – uroczystą procesją z Wilna do Trok, w której szło czterech biskupów: wileński Aleksander Sapieha, smoleński Kazimierz Pac, sufragan białoruski Mikołaj Słupski i koadiutor wileński Gotard Jan Tyzenhauz.
Kraj był po sześciu latach wojny, po pożarach, głodzie i zarazie, w ruinach. I czterech biskupów niosących obraz trzydzieści kilometrów, żeby wrócił na swoje miejsce.
Od tej pory 8 września jest tu także rocznicą powrotu.
Koniec żniw
A pod tym wszystkim leży coś starszego niż kościoły i biskupi.
W litewskiej tradycji ludowej 8 września to Šilinė – dzień Narodzenia Najświętszej Maryi Panny (w polskiej tradycji Matki Bożej Siewnej). W Trokach kończy się wtedy odpust ku czci Matki Bożej Trockiej. I tu jest odpowiedź na pytanie praktyczne: dlaczego ludzie mogli wtedy przyjść. Bo zboże zwiezione, siew ozimin dopiero na progu, drogi suche. Wcześniej – żniwa. Później – błoto i chłód. Pielgrzymka mieściła się w szwie między dwiema robotami, i to w szwie wąskim: na Suwalszczyźnie litewskiej mówiono, że oziminy sieje się trzy dni przed Šilinė i trzy dni po niej. Osiem dni odpustu to dokładnie ten oddech. Chłop szedł do Trok nie mimo pola,tylko po drodze na pole – i niósł ze sobą ziarno do poświęcenia.
Kościół nie walczył z tym rytmem. Ochrzcił go. Dawne pożegnanie lata stało się urodzinami Matki Bożej.
Korona, którą jednak nałożono
Pól wieku po powrocie obrazu przyszło dopełnienie. 4 września 1718 roku biskup wileński Konstanty Kazimierz Brzostowki nałożył na wizerunek korony przysłane przez paieża Klemensa XI – pierwszy taki wieniec papieski w Wielkim Księstwie Litewskim. Obraz otrzymał wtedy tytuł Orędowniczki Chorych: tytuł Opiekunki Litwy, Patrona Lituaniae, utrwalił się obok niego.
Uroczystości trwały od 3 do 12 września – tak, by objąć 8 września. Korony nie dostał władca. Dostała ją Matka.


Data, której nie dało się zabić
Zabory tłumiły warstwę państwową: kult Matki Bożej Trockiej jako patronki Litwy był ograniczany i dławiony. Sowieci uderzali w kościelną – publiczna część była zakazana. A jednak ta bazylika nigdy nie została zamknięta. Bo data trzymała się w wielu miejscach naraz – i żadna władza nie zdołała wyrwać wszystkich pięciu kotew. Wystarczyło, żeby trzymała jedna.
Dziś
Odpust trwa przez oktawę, kończąc się 8 września uroczystością Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Msze odprawiane są po litewsku i po polsku, każdy dzień ma swoją intencję.
W 2018 roku, w trzechsetlecie koronacji, papież Franciszek ofiarował Matce Bożej Trockiej Złotą Różę.
A 8 września jest dziś na Litwie także świętem państwowym – Dniem Podziękowania za Obronę Niepodległości i Wolności.
