Są miejsca, które leżą nad wodą. Troki leżą w wodzie. Półwysep, na którym stoi miasteczko, wciska się między jeziora — z lewej Galvė, z prawej Bernardyńskie, z tyłu Tataryszki. Trzydzieści dwa jeziora — nie gdzieś za miastem, nie na peryferiach, ale dosłownie pod oknami, za płotami ogrodów, między zamkami. Kto patrzy na Troki z góry, widzi nie miasto z jeziorami, lecz jeziora z miastem.

A pośrodku tego wodnego labiryntu unosi się Galvė — trocki ocean w miniaturze. Trzysta sześćdziesiąt hektarów tafli, dwadzieścia jeden wysp, głębiny sięgające prawie czterdzieści siedem metrów. Na jednej z wysp stoi zamek Witolda, jakby ktoś odłożył go na wodę i zapomniał zabrać.
I ta woda jest czysta. Latem widać dno na głębokość trzech metrów. Można wypożyczyć przezroczysty kajak i oglądać podwodną łąkę, jakby się pływało po akwarium. Można się kąpać — badania, które samorząd prowadzi co kilka tygodni, rok po roku potwierdzają to samo: woda spełnia normy, woda jest dobra, woda zaprasza.

Dlaczego? Bo Troki miały szczęście trzy razy.
Po pierwsze — dziesięć tysięcy lat temu cofający się lodowiec skandynawski wyrzeźbił tu głębokie kotły w morenowym podłożu i napełnił je wodą przesączoną przez kilometry żwiru i piasku. Te naturalne filtry pracują do dziś — wody podziemne, które zasilają jeziora, docierają tu już oczyszczone przez samą ziemię.
Po drugie — wokół jezior rosną lasy, nie fabryki. Dęby, sosny, brzozy, świerki. Żadnego przemysłu, żadnych kominów, żadnego betonu ciągnącego się po horyzont. Lasy działają jak wielka gąbka — łapią to, co mogłoby wpłynąć do wody.
Po trzecie — w 1991 roku ktoś mądry zdecydował, że te jeziora i to, co je otacza, zasługuje na ochronę. Tak powstał Trocki Historyczny Park Narodowy — jedyny tego rodzaju w Europie — który pilnuje, żeby nad brzegami Galvė nie wyrosły bloki, motorówki nie rozrywały ciszy, a ścieki nie trafiały tam, gdzie kąpią się ludzie.
Jest w Trokach pewne jezioro, mniejsze, mniej znane, nazywa się Akmena — uznawane za najczystsze w całym systemie. Ale prawdę mówiąc, nie trzeba go szukać. Wystarczy podejść do brzegu Galvė, spojrzeć w dół i zobaczyć kamyki na dnie. To jest ta sama woda, w której odbijał się zamek Witolda sześćset lat temu. Lodowiec ją tu zostawił, lasy jej pilnują, a park chroni — żeby i za kolejne sześćset lat ktoś mógł stanąć na tym samym brzegu i zobaczyć to samo.

Troki (lit. Trakai), Litwa
Czytaj również: https://poznajwilno.pl/miasto/warto-zwiedzic/okolice-wilna/troki/